Cateringi dietetyczne rosną jak grzyby po deszczu. Nie ma się co dziwić. Idealnie wpasowują się w codzienny pęd życia i boom na zdrowe odżywianie. Zbilansowane posiłki na cały dzień, urozmaicony jadłospis, a wszystko ugotowane, podliczone, przyszykowane i podane pod same drzwi. Dlaczego mimo wszystko uważam, że to nie działa?

Co nas przyciąga do cateringu dietetycznego?

Przede wszystkim wygoda. Nie trzeba gotować, chodzić na zakupy, stać w kolejkach i myśleć co jutro na obiad. Zwykle nasz wybór pada na jadłospis odchudzający, czyli nie dość, że ugotowane, podane to jeszcze odchudza! Bajka!

Catering dietetyczny bardzo dba o jak najbardziej urozmaicony jadłospis. Menu ma zaciekawić, przyciągnąć uwagę i zachęcać do przetestowania. Posiłki są wyszukane, a my codziennie jemy coś nowego, odkrywając smaki i połączenia. Dieta staje się dla nas atrakcyjna i przestaje kojarzyć się z wodą i sałatą. To zdecydowanie zaleta cateringów dietetycznych zwłaszcza, że nasze codzienne menu bardzo często ogranicza się do kilku-kilkunastu potraw.

No dobrze, to skoro wszystko jest takie idealne, to dlaczego moim zdaniem nie działa?

Jest bowiem jeden problem.

Catering nie uczy nas zdrowego odżywiania.

Jeśli wybraliśmy catering, ponieważ wiecznie brakuje nam czasu, tym bardziej nie będziemy go mieli na analizowanie tego co, jak i dlaczego jest ze sobą podane. Nie zwracamy uwagi na wielkość porcji, rodzaje użytych składników, czy sposób ich łączenia. Nie uczymy się tego, jak powinno wyglądać nasze odżywianie. Co to oznacza? Wraz z zakończeniem pakietu zazwyczaj kończy się nasza dbałość o posiłki a my wracamy do „poprzedniego” sposobu odżywiania.

Biorąc pod uwagę kwestie finansowe, jest to dosyć droga impreza. Ceny wahają się w granicach od 40 do nawet 90 zł za dzień, co daje nawet 1800 zł za miesiąc i to bez weekendów – czyli tyle co za wynajem 2 pokojowego mieszkania. Płacimy nie tylko za składniki, ale i ułożenie planu, dostawę czy transport. Uwzględniając fakt, że nie każdy zaproponowany posiłek będzie nam smakował, cena jest naprawdę wysoka.

Znowu dieta 1000 kcal?

Jest również jedna uwaga z dietetycznego punktu widzenia. Niestety w ofercie cateringowej często pojawiają się jadłospisy na 1000 lub 1200 kcal. Taka ilość kalorii nawet nie równa się z wartością podstawowej przemiany materii u większości osób, czyli absolutnym minimum spożywanych kalorii w ciągu dnia. Bardzo nurtuje mnie ten fakt, gdyż zazwyczaj cateringi są przygotowane pod okiem dietetyków, którzy mają pomóc w wyborze odpowiedniego pakietu. Niestety, nadal część osób jest przekonanych, że im mniej tym lepiej, dlatego dużo chętniej decydują się na tę najniższą wartość. Efekty są zauważalne, ale równie widoczny jest błyskawiczny efekt jojo.

Podsumowując, uważam że sama idea cateringu jest w porządku. Jest to pewnego rodzaju rozwiązanie dla osób, które naprawdę nie mają czasu na przygotowywanie posiłków. Myśle, że to świetna opcja dla singli, którym zwyczajnie nie po drodze gotować tylko dla siebie, zwłaszcza jeśli w biurze spędzają większość swojego dnia.

Niemniej jednak to kolejna droga na skróty, która nie zawsze przynosi zamierzony efekt. Odchudzanie jest procesem bardzo indywidualnym i u każdego sprawdzają się inne metody. Najlepiej jest wypracować sobie własny sposób na zdrowy styl życia, uwzględniając zasady zdrowego rozsądku.

Jak Ci się podobał wpis?

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *