Jak co roku, okres przedświąteczny obfituje w ilość pytań odnośnie tego „Jak przetrwać święta?„. Sama osobiście czuję jeszcze większą presje ze strony moich pacjentów, bo wiem, że ten czas to dla nich największa próba wytrwałości i zaufania do samego siebie, a ja jestem od tego, aby wesprzeć i doradzić w najtrudniejszych momentach. Oczywiście, mogłabym przygotowac kilka grafik obrazujacych kaloryczność potraw wigilijnych. Mogłabym wyliczać każdemu ilość pierogów i kawałków ciasta do zjedzenia. Nie chcę jednak, aby moi pacjenci czuli się w jakiś sposób ograniczeni przeze mnie, ponieważ to nie o to chodzi.

Przez cały okres trwania współpracy staram się nauczyć pacjentów zdrowego podejścia do odżywiania. Zgodnie z definicją pokazuję, ze dieta to nie tylko kartka składników i kalorie. To sposób odżywiania, praca nad zmianą myślenia, praca nad własnym podejściem do jedzenia. Nie chcę, aby jedzenie kojarzyło się tylko z tabelką kaloryczną, zasadami co wolno i nie wolno. Dzięki zrozumieniu takiej istoty odżywiana, jest nam zdecydowanie łatwiej podejść do okresu świątecznego. Nie obawiamy się o efekty na wadze,  ponieważ wiemy, że będziemy jeść z głową!

Mam wrażenie, że przez tę całą otoczkę świątecznego jedzenia zatracamy cała ideę świąt. Skupiamy się na tym, że bedzie tyle potraw, które obowiązkowo będziemy musieli spróbować,  a to na pewno popsuje nasze dotychczasowe efekty. Zamiast panikować i przeżywać każdy kawałek ciasta – wrzućmy na luz. Jest to fizycznie niemożliwe, aby 2 czy 3 dni jedzenia wiecej ponad normę spowodowała zmiany naszej figury – o ile faktycznie będa to 2 – 3 dni. Często jest bowiem tak, że okres świątecznego obżarstwa przedłuża się nawet do 2 tygodni. Większość osób skuszona wigilijnymi potrawami poddaje się, odpuszcza „bo przecież i tak zjadła już dużo i zacznie dietę od nowego roku”. Tym sposobem oszuka samego siebie, ponieważ po nowym roku wcale nie będzie łatwiej!

  • Zamiast patrzeć na kalorie, szanujmy swój żołądek. To on powinien być wyznacznikiem tego, czy możemy zjeść więcej czy nie. Nic się nie stanie, jeśli nie spróbujemy kolejnego ciasta czy sałatki, a na pewno nie będziemy musieli cierpieć z powodu przejedzenia i niestrawności. 
  • Nie głodzimy się od rana, chcąc zjeść więcej przy świątecznym stole – jeżeli na głodówce usiądziemy do wigilijnej kolacji, automatycznie zjemy więcej. 
  • Jeśli po 26 grudnia wrócimy do swoich nawyków, nie ma powodu do niepokoju odnośnie wagi. Zdrowy rozsądek przede wszystkim.

 

Kategorie: Blog

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *